środa, 25 listopada 2015

uniwersalna trasa po zachodnim wybrzeżu 13 dni za 560$

Co zwiedzić mając 13 dni na zachodnim wybrzeżu?

Plan ten zawiera wylegiwanie się na plaży i w większości zwiedzanie parków Narodowych.
Plan można też modyfikować. W 2014 roku robiliśmy taką trasę w 9/13 dni (znajomi mieli 9 dni więc zakończyli na San Francisco a ja dołączyłam do innych znajomych) W tym roku zrobiłam dokładnie trasę, która znajduje się poniżej. Jeśli pod zdjęciami jest napisane 'klik' oznacza to, że gdy klikniecie w to słowo, w nowej karcie otworzy się link do danego zdjęcia/trasy/miejsca.
Na tę podróż przeznaczyłam 560$ o czym możecie przeczytać tutaj.


klik

Dzień Pierwszy - Las Vegas 

Las Vegas najlepiej zwiedzać wieczorem od 18. Wcześniej temperatury są roztapiające bo około 40 stopni. Polecam :

  • pospacerować na Boulevard Street i przy okazji zobaczyć:
  • hotel The Venetian, 
  • hotel Bellagio Hotel w tym pokaz fontann, który odbywa się od godziny 3pm do 12am co 15 minut
  • hotel Treasure Island tutaj też odbywa się show przed hotelem 'pirate show' jednak godziny polecam sprawdzić przed wyjazdem bo nie są tak stałe jak pokaz fontann w Bellagio Hotel

  • hotel Caesars Palace + shopping centre znajdujący pod nim

  • plus zagrać w ruletkę w jednym z powyżej wymienionych hoteli 


mapka pokazująca umiejscowienie tych hoteli


klik


Dzień Drugi - Zion National Park
Ruszamy, najlepiej jak najwcześniej, do Zion National Park. Podróż autem trwa 3,5 godziny. Po drodze można zatankować auto w mieście St. George bo z tego co pamiętam- tam tankowałyśmy najtaniej, zrobić zakupy w walmarcie i ruszyć dalej ;) Co Wam się przyda w Zion Natl Park? Kilka bananów, woda niegazowana, batony z proteinami, kanapki z masłem orzechowym [dodają energii]
W Zion polecam szlaki Angels Landing i The Narrows, o których pisałam tutaj  a wieczorem pojechać w stronę Page gdzie można spać na campingu i zjeść pyszną kolacje w Big John's Texas BBQ





Dzień Trzeci - Page, zapora Glen Canyon, Powell Lake, Antyople Canyon, Horseshoe Band, Grand Canyon, road 66, Josua Tree National Park/Los Angeles

Polecam zacząć z rana bo to długi dzień będzie.
Zaczynamy od śniadania z widokiem na Powell Lake
Następnie zwiedzanie Antylope Canyon o 8 rano. Zwiedzanie trwa około 2 godziny - kosztuje 32-50$ podobno zależna cena jest od godziny zwiedzania i tego czy zarezerwuje się przez internet czy na miejscu. Plusem zwiedzania z rana jest mniejszy tłum bo niestety ale to bardzo turystyczne miejsce. 
Aby zobaczyć horseshoe band trzeba po drodze w stronę Grand Canyon zatrzymać się na parkingu, który znajduje się około milę od  miejscowości Page  i przejść 1,2 mile w jedną stronę pustynią- dlatego woda do rączki- OBOWIĄZKOWO. 
Po zrobieniu zdjęć i nacieszeniem oczu lecimy dalej do Grand Canyon
Tam najlepszy punkt widokowy to desert view. W Grand Canyon można przejść się w dół Kanionu, ale na to potrzebujemy całego dnia i najlepiej zacząć z rana kiedy słońce nie jest jeszcze tak męczące. Jeśli jednak chcemy tylko zobaczyć to miejsce, pozachwycać się i porobić zdjęcia pół godziny nam wystarczy, tym bardziej że wg tego planu dojedziecie tam około 12/1pm więc upał roztapiający.
Kolejny punkt to historyczna droga 66, która znajduję się po drodzę z Grand Canyon do Los Angeles. Zjeżdżamy więc do miasteczka Williams, które charakteryzuje się historycznymi znakami  oraz westernowym klimatem. 
Wytrwali mogą jechać dalej do Los Angeles, 
Ci mniej wytrwali do Josue Tree Natl Park,
a Ci co chcą odpocząć znaleźć nocleg i przespać się aby rano ruszyć w stronę Los Angeles.

Mimo wszystko polecam opcje pierwszą- dla wytrwałych, oznaczać to bowiem będzie dotarcie do LA o godzinie 2 w nocy. A co za tym idzie zwiedzanie bez korków. Korki w LA to chleb powszedni każdy się ich spodziewa- jednak można stać w korku nawet 5 godzin a to już zabawne nie jest;)
W LA dobrze jest zobaczyć aleje gwiazd aby się przekonać, że to tylko szara, brudna ulica z tłumem dookoła. I napis Hollywood który pomimo zmierzchu ujrzycie bo LA jest całe oświetlone.

Więcej o Grand Canyon pisałam tutaj o Antylope Canyon, Powell Lake i Horseshoe Band tutaj








Dzień Czwarty,piąty, szósty - San Diego

Jakąkolwiek opcje kończącą dzień trzeci wybraliście dzień czwarty powinniście spędzić w San Diego. Ja kocham to miasto ze względu na plaże, ciepły ocean i dużo rozrywek.
Można jednego dnia poleżeć na plaży Colorado a wieczorem jechać na plażę La Jolla, gdzie wieczorami wypoczywają lwy morskie, pelikany i inne zwierzaki,  drugiego dnia pojeździć na rowerach a wieczorem wybrać się na rejs aby zobaczyć wieloryby i delfiny w ich naturalnym środowisku (polecam kupić taki kurs przez stronę groupon.com zawsze są promocje na tego typu atrakcje)
A trzeciego dnia zwiedzić muzeum USS Midway, Park Balboa i skierować się wieczorem w stronę Los Angeles aby zobaczyć plaże Santa Monica. Najlepiej wyjechać około godziny 17/19 aby znowu ominąć korki. Z plaży na Santa Monica jechać w stronę Highway 1, aby już od poranka cieszyć się widokiem oceanu.

Więcej o San Diego znajdziecie tutaj
Czego nie polecam to Sea World widok ogromnych zwierząt w malutkich akwariach nie cieszy.








Dzień siódmy  Highway 1, Montery, San Francisco

Przejechanie autostradą 1, wzdłuż oceanu zajmuje około dwóch godzin. Po drodze są liczne zatoczki pozwalające na zaparkowanie samochodu, porobienia zdjęć czy zjedzenie śniadania.  
W Montery zjechałyśmy na targ, zjeść jedzenie indyjskie oraz zaopatrzyć się w świeży humus, salse, pite, owoce i warzywa. W tym roku targ był otwarty we wtorki 4pm-8pm nie wiem jak będzie w kolejnych latach, ale tutaj znajdziecie informacje. 
Kolejny punkt podróży do San Francisco! Gdzie na pewno warto zobaczyć:

  • Twin Peak
  • Embarcadero Street
  • Lombart Street
  • Chinatown
  • Golden Bridge
  • Alcatraz  czy warto się wybrać zwiedzać więzienie? Ciężko mi powiedzieć bo nie byłam, jednak słyszałam kilka opinii od amerykanów mieszkających w SF, że o ile warto opłynąć dookoła wyspę, tak nie warto zwiedzać środka.
  • Union Square
  • Golden Gate Park
  • Cable Car  po kliknięciu w 'Cable Car' otworzy się karta ze stroną internetową na której znajduje się trasa Cable Car, historia, cena i rozkład jazdy.





Dzień ósmy, dziewiąty - Tahoe Lake

Tutaj wyjątkowo polecam nocleg w 

Postmarc Hotel and Spa Suites, hotel jest drogi ale rezerwując odpowiednio wcześnie możecie zapłacić za noc tylko 39$. 

W Tahoe Lake polecam iść na szlak:
Aloha Lake - 12 mil, pół dnia trzeba przeznaczyć
Mt Tallac- 10 mil, cały dzień trzeba przeznaczyć
Cascade Falls- 2 mile, we wrześniu wodospad pewnie będzie wyschnięty, ale widoki i tak są warte pójścia tam ;)
więcej ścieżek znajdziecie tutaj








Dzień dziesiąty, jedenasty, dwunasty - Yosemite Natl Park

Noclegi w Parku są drogie, warto więc zaopatrzyć się w namiot i ciepły śpiwór ponieważ we wrześniu noce są zimne. Co do noclegów jeśli jednak zarezerwujecie je wcześnie możliwe, że znajdziecie je w lepszej cenie. 
W Yosemite warto zobaczyć:
May Lake-1,3 mile w jedną stronę
Glacier Point- można wejść lub wjechać autem.
Half Dome - tutaj potrzebujecie pozwolenia, które można dostać w drodze loterii która odbywa się w marcu lub 3 dni przed pójściem na szlak od rengersa.
wszelkie ścieżki doprowadzające do wodospadów, o tym czy wodospady nie wyschły dowiecie się w punktach informacyjnych, których jest wiele w parku. We wrześniu już tylko niewielka ilość wodospadów jest niewyschnięta.
Resztę tras znajdziecie tutaj





Dzień trzynasty - Sequoia Natl Park/Death Valley
Jeśli nie macie czasu na ten park lub nie chcecie nadrabiać drogi, w Yosemite znajdują się sekwoje, wystarczy iść do rengersa i zapytać lub wpisać w google 'sequoia yosemite' i znajdziemy szlaki, dzięki którym dojdziemy do sekwoi np. Mariposa Grove of Giant Sequoias trail

Zamiast do Sequoia Natl Park można jechać  do Death  Valley. Ja akurat tam nie byłam, słyszałam różne podzielone opinie, może jednak ktoś z Was był i podzieli się w komentarzu wrażeniami?
Wybrane atrakcje turystyczne w Death Valley:

  • Racetrack Playa wyschnięte słone jezioro słynące z „wędrujących kamieni”.
  • Artist's Palette  jest to grupa skał usytuowanych w centrum Doliny Śmierci odznaczająca się niezwykłymi barwami. Powstały one w wyniku zachodzącej w skałach reakcji utleniania różnych związków chemicznych. Barwa czerwona, fioletowa i żółta powstają w wyniku utleniania związków żelaza; barwa zielona powstaje w wyniku rozkładu miki.
  • Badwater  to wyschnięte jezioro położone 85 m poniżej poziomu morza, co stanowi o tym, że jest to największa depresja występująca na kontynencie północnoamerykańskim. Dno tego wyschniętego jeziora jest pokryte regularnymi sześciokątnymi płatami solnymi o boku mającym ok. 2 m długości. W celu pokazania skali depresji, na pobliskiej skale została umieszczona biała tablica pokazującą poziom morza.
  • Devil's Golf Course  to olbrzymi fragment dna doliny pokryty kilkunasto-centymetrowymi bryłami mieszaniny ziemi i soli. Bryły te w kształcie stożków są niezwykle twarde i posiadają ostre krawędzie.
  • Ubehebe Crater to duży krater wulkaniczny o głębokości 237 metrów.
  • Zabriskie Point to punkt widokowy na ciekawe erozyjne formacje skalne (badlands). 











Trasę dowolnie można modyfikować. Miejsca w które można się wybrać to: 
Yellowstone National Park klik i klik
Bryce Canyon
Arches Natl Park
Meksyk- Tijuana
Canyonlands National Park
i pewnie wiele innych ciekawych miejsc, które możecie 'odkryć' przez ustawienie trasy na stronie roadtrippers klikając na zieloną miniaturkę 'outdoors &recreations. 




Pomógł Ci post? Skorzystaj z 50 zł zniżki na booking.com wchodząc przez TEN link dzięki czemu i ja dostanę 50 zł ;)

sobota, 14 listopada 2015

Które wybrać biuro?

Niektórzy z Was po raz pierwszy chcą skorzystać z programu Work and Travel i zastanawiają się jakie biuro wybrać.
Jeszcze pół roku temu bym Wam napisała, że to, które ma najlepsze oferty. Jednak jak widać po ostatnich dwóch (klik i klik ) wpisach na ofertach nie zawsze można polegać, bo mogą się zmienić. 
  • Opinie znajomych/na internecie
Warto popytać znajomych, a jak żaden z nich nie korzystał z tego programu sprawdzić opinie każdego z biur w internecie.  
Forum o usa 
Grupa na fb o programie work and travel
Druga grupa o programie work and travel
Pamiętajcie jednak, że na jednej/dwóch opiniach nie ma co bazować. Niestety coraz więcej firm same sobie piszą pozytywne komentarze lub zatrudniają do tego ludzi.

  • Cena
Tutaj znajdziecie tabelkę z kosztami. Pamiętajcie jednak, ze dolar poszedł w górę, tabelka jest stworzona biorąc pod uwagę kurs dolara 3,7 zł, obecnie 1 dolar kosztuje 3,95zł i ciągle rośnie.


  • warunki każdego z biur
Niektóre sobie liczą dodatkowe opłaty za niekupienie za ich pośrednictwem biletu lotniczego. Jedne mają w cenie ubezpieczenie, inne nie.  Dlatego trzeba zwrócić na to uwagę.

  • Oferta
Ale to już po tym jak sprawdzicie opinie innych uczestników. Najbardziej opłacalne są stanowiska z napiwkami, jednak aby się dostać na to stanowisko nierzadko trzeba mieć już doświadczenie i dobry angielski. Może warto pomyśleć o dodatkowej pracy w weekendy lub powtórzeniem sobie j.angielskiego- rozmowę kwalifikacyjną macie z pracodawca po angielsku więc to on oceni jego znajomość.  Praca z napiwkami to zazwyczaj server assistant, barrista, bellman.  (o stanowiskach poczytacie tutaj i tutaj)  Jest ona zazwyczaj bardziej stresująca i męcząca, ale to też w dużej mierze zależy od ludzi z którymi będziecie pracować. Post o tym jak wybrać pracodawce znajdziecie tutaj

  • Kontakt z biurem
Czy odbierają telefony, jak szybko odpisują na maile. Wbrew pozorom to bardzo ważne, jak będziecie mieć jakieś kłopoty powinniście mieć pewność, ze kontakt z biurem nie będzie utrudniony. Pamiętajcie też, że płacicie za usługę, dlatego z każdym pytaniem możecie śmiało dzwonić i pytać.

Nie patrzcie na to, w jakim mieście biuro się znajduje bo zazwyczaj wszystkie formalności da się załatwić za pomocą maila czy poczty. 

Są jeszcze jakieś punkty o których zapomniałam? Na co Wy zwracaliście uwagę?






środa, 11 listopada 2015

wypożyczenie auta- firma dollar, naciąganie i jak walczyć o swoje w Ameryce

Dziś post o tym:
Jak firma dollar chciała nas naciągnąć?
Dlaczego im się nie udało?
I jak walczyć o swoje?



Zaczęło się od tego, że gdy sprawdzałam ceny wypożyczenia auta  w różnych firmach dollar.com  wydawał się najtańszy, gdyż na podsumowaniu znajdowała się taka informacja :



Myślę sobie- świetnie! Normalna cena to 482 $, ale jak dziś zapłacę z góry to będzie 326 $. No, nie- to była rata. I możecie sobie pomyśleć- ale głupia!- jednak nie tylko ja tak myślałam bo amerykanie również, gdyż często są takie właśnie promocje na różnych stronach. Ale okej w zasadzie cena 482 $ też nie jest wysoka. 
Dopiero do naciąganiu doszło przy odbiorze auta. Nie wspominając o tym, że kolejka była tak długa, że czekałyśmy na swoją kolej 2 godziny- a godzina była PIERWSZA NAD RANEM. Przyszła jednak nasza kolej i mówimy numer zamówienia itp na co Pani. że do zapłaty będzie 1155$. Mówię więc, że to nieporozumienie, ponieważ na stronie internetowej suma całkowita była 482$ na co ona, że owszem ale to było bez podatków i ubezpieczenia. Odpowiedziałam, że to nie prawda, że było z podatkiem a ubezpieczenia nie chcemy. Auto było wypożyczane na moją mamę, która ma prawo jazdy 30 lat i nigdy nawet stłuczki nie miała, poza tym ich ubezpieczenie wygląda tak [to najtańsze które i tak przewyższało cenę za wypożyczenie auta] że w razie uszkodzeń pierwsze 1000 $ płacimy my a ubezpieczalnia płaci, powyżej 1000$. Na co Pani oburzona, że ubezpieczenie MUSIMY zapłacić bo jesteśmy OBCOKRAJOWCAMI, do tego ona nie odpowiada za to co pokazuje strona internetowa.  'Rozmowa' ta trwała 40 minut, skończyła się tym, że Pani poszła do koleżanki aby przyszła do nas i powiedziała, że jest kierownikiem a ubezpieczenie MUSIMY zapłacić. O godzinie 3.40 poddałyśmy się. Skoro kierownik przychodzi i twierdzi, że musimy to okej zapłacimy (wspomnę, że 'kierownik' na 100% kierownikiem nie był- Pani ta nie miała nawet żadnej plakietki, a jak się okazało od wciśnięcia ubezpieczenia pracownik dostaje prowizje).
Dodam tu jeszcze, żeby nie wypożyczać auta na lotnisku. Pamiętałam, że Paweł na blogu interameryka pisał o dodatkowych opłatach związanych z wypożyczeniem auta na lotnisku, jednak mama moja była po 28 godzinach lotu i nie chciałam aby dodatkowo czekała aż dojedziemy do wypożyczalni i wypożyczymy auto. To był jednak błąd bo kolejki na lotnisku są naprawdę duże- rozmawiałam z pracownikiem innej firmy wypożyczającej samochody i powiedział mi, że ludzie czasem stoją w kolejce 6 godzin.



Podatek za wypożyczenie auta na lotnisku wynosi 10% od całości kwoty.

Przejdźmy jednak dalej. Po praktycznie 3 godzinach idziemy na parking po odbiór auta - zapłaciłyśmy za auto MID SUV czyli Toyota Rav 4 lub podobne. Na parkingu jednak pracownik mnie zaprowadził do auta 'standard' porównajmy więc:





Różnica widoczna gołym okiem. Ze spokojem więc pokazuje rachunek i mówię, że ja zapłaciłam za MID SUV. Na co pracownik odpowiada, że on rozumie, ale nie ma w tej chwili takiego auta. Zapytałam więc czy dnia następnego będzie, po czym usłyszałam 'musi pani przyjechać i sprawdzić- może będzie'. Zrezygnowana już nie wiedziałam czy płakać czy się śmiać. Ale heloł!- jesteśmy w Ameryce- mamy dolary! Wyciągnęłam więc z portfela 10$ i mówię- 'bardzo proszę, o większe auto' po czym Pani z iskierkami w oczach - 'to ja się jeszcze rozejrzę!' za 5 minut przybiega i mówi, że auto jest, ale czeka na sprzątanie. Odpowiedziałam, że z przyjemnością wezmę te 'brudne auto' (które miało kilka papierków po batonach w środku- ot, takie brudne) aby tylko skierować się w stronę hotelu- w stronę łóżka! Hura- po ciężkich przebojach udało się mieć chociaż auto, które chciałyśmy. Wprawdzie nie Toyote Rav 4, ale podobne:




W czasie podróży (dzień przed końcem naszej wycieczki) na ekraniku pokazała się informacja, aby wymienić olej. Podjechaliśmy do wypożyczalni aby to uczynić- tego dnia spotkałyśmy faktycznie kierownika wypożyczalni na parkingu. Podeszłam więc i zapytałam jak to jest z tym ubezpieczaniem. Na rachunku jest, że jest ono fakultatywne, w internecie też tak piszą, więc DLACZEGO zostałyśmy zmuszone do jego zapłacenia. Kierownik odpowiedział, że faktycznie jest ono FAKULTATYWNE bez względu na to czy się jest obywatelem czy obcokrajowcem. Poprosił o pisemną skargę i imię pracownika (niestety nie pamiętałyśmy), które nam auto wypożyczył jednak stwierdził, że skoro ubezpieczenie zostało wykupione nie mogą tego cofnąć - trzeba było przyjechać następnego dnia to by to cofnęli. 
'Ekhm, aha- no fajnie' pomyślałam. 

Tego samego jednak dnia rozmawiałam z chłopakiem, któremu opowiedziałam tę całą kuriozalną sytuację. Powiedział, żeby dzwonić na infolinie i powtarzać, że chce się rozmawiać z 'supervisor' . Tak to działa w Ameryce, że jak klient jest niezadowolony i rozmawia z przełożonym większość rzeczy da się załatwić. 
Jeszcze tego samego dnia zadzwoniła moja siostra na infolinie [jest bardziej cierpliwa i opanowana - ze mnie straszny nerwus jest :D] przedstawiła całą sytuacje i  jak tylko skończyła (jeszcze nawet nie prosząc o supervisora) Pani powiedziała, że bardzo przepraszają za całą sytuacje, właśnie ściągnęła kwotę pobraną za ubezpieczenie, dodatkowo podatek za wypożyczenie auta na lotnisku i życzyła miłego dnia. Dodała, że jakby na lotnisku mieli jakieś problemy, należy zadzwonić jeszcze raz na infolinie i podała swoje dane. 

Na lotnisku przy oddawaniu auta nie mieli jednak żadnych obiekcji. Auto zostało oddane bez żadnych uszkodzeń a my w końcu wywalczyłyśmy swoje. 

Była to jednak lekcja, którą zapamiętam na długo. 

1. Zapisywać imiona pracowników, z którymi 'nie da się dogadać'
2. Jak są jakieś problemy prosić o kierownika i wymagać plakietki z potwierdzeniem, że kierownikiem jest.
3. Jak to nie skutkuje dzwonić na infolinie.
4. Robić to wszystko tylko gdy jest się pewnym swoich racji ;)


Pomógł Ci post? Skorzystaj z 50 zł zniżki na booking.com wchodząc przez TEN link dzięki czemu i ja dostanę 50 zł ;)

sobota, 7 listopada 2015

Jak wygląda praca na CAMP AMERICA?

Poprosiłam kolege, który był na Camp America[CA] aby napisał mi na czym to wszystko polega. Zapraszam więc do czytania :)

Składając aplikację na CA można trafić na camp i na resort. Są to dwa rodzaje charakteru pracy. Jednak nie ma się wpływu na to do którego miejsca się trafi.
Praca na campie trwa 9 tygodni, pracuje się na standardowym campie z dziećmi. Ze względu na duże ośrodki praca dzienna jest zwykle dłuższa niż 8 godzin, jednak można poznać wiele osób z różnych krajów. 
Na resorcie praca wygląda inaczej. Zwykle pracodawcami są prywatni przedsiębiorcy z niewielkimi ośrodkami wypoczynkowymi. Praca trwa dłużej niż 9 tygodni, jednak finansowo wygląda to lepiej. Minusem jest niska liczba osób pracujących. Dlatego przede wszystkim pracuje się z kilkoma osobami z CA i kilkoma Amerykanami. 
Stanowiska pracy skupiają się głównie kuchni. Jednak to zależy na co się aplikuje. Do wyboru jest Counsellor oraz Campower. 
Jako Counsellor praca skupia się na opiece nad dziećmi. Jeśli chodzi o Campower to praca jako: kelner, pomoc kuchenna szeroko rozumiana czy prace ogrodowe. Podstawą to dostania się na program jest złożenie aplikacji o sobie w języku angielskim oczywiście. Aplikacja musi zawierać: charakterystykę siebie z opisami, zdjęcia, film, lekarskie zaświadczenie oraz rekomendacje od 2 osób niespokrewnionych.
Wkład własny na CA, na samym początku to około 2 tys. zł. 
W międzyczasie wymagany jest wywiad z konsultantem z CA. Gdy wszystko zostanie złożone na czas i zaakceptowane, pozostaje jedynie czekać na informację o pracy. Z tego co udało mi się dowiedzieć to pracodawca wybiera pracowników na podstawie zdjęcia czyli to czy CA wyślę zdjęcie aplikanta zależy od wyróżniającej się aplikacji. Dlatego wiedza pracodawców na temat pracowników jest ograniczona, na dobrą sprawę nie wiedzą nawet jak i czy w ogóle mówią po angielsku.
Gdy na stronie aplikacyjnej dostanie się informację o ofercie pracy można z niej zrezygnować, jednak później nie ma się gwarancji, że trafi się inna oferta pracy. Toteż trzeba brać to co dają i wyboru nie ma.
Przed wylotem z pomocą CA załatwiana jest wiza. CampAmerica zapewnia loty w dwie strony oraz ubezpieczenie medyczne. Na miejscu zapewniony jest także nocleg i dojazd do miejsca pracy. Uczestnicy programu Camp America otrzymują 30 dniowy „grace period” aby móc podróżować po USA jednak trzeba wrócić przed 01.10
Na Camp America zarabia się przez 9 tygodni 1200$ (co jest kieszonkowym gwarantowanym) a następnie za każdy tydzień dodatkowej pracy 200$. Ewentualne premie, napiwki lub nadgodziny  są w gestii dyrektora resortu/campu

To napisał mi kolega, tłumacząc o co w tym chodzi. Podsumowując Camp America nie jest drogim programem. Tak naprawdę nie Ty wybierasz gdzie trafisz tylko oni wybierają Ciebie. Resorty i campy mieszczą się z dala od dużych miast i dojazd do nich trwa zazwyczaj więcej niż 2 godziny a o auto ciężko. Czy pracować będziesz z Amerykanami czy z obcokrajowcami też w dużej mierze zależy od tego na jaki camp trafisz. W niektórych miejscach jest większość Amerykanów, w innych natomiast przeważają obcokrajowcy.
Na pewno jest to sposób legalnego wyjazdu do Stanów, spełnienia swoich marzeń, zwiedzenia USA i poznania ich kultury. 



Update:


Mateusz Cieslak- Camp America Interviewer & AIFS Brand Manager
w komentarzu na fb napisał:


"Muszę przyznać, że przyjemny materiał i przede wszystkim bardzo obiektywny :)
Chciałbym jednak oficjalnie wyprostować jedną, bardzo znaczącą, a opisaną tutaj kwestię, mianowicie:

'Z tego co udało mi się dowiedzieć to pracodawca wybiera pracowników na podstawie zdjęcia czyli to czy CA wyślę zdjęcie aplikanta zależy od wyróżniającej się aplikacji. Dlatego wiedza pracodawców na temat pracowników jest ograniczona, na dobrą sprawę nie wiedzą nawet jak i czy w ogóle mówią po angielsku'

Aplikacja każdej osoby startującej na program zawiera m.in. 'Application video', będące po prostu jej autoprezentacją. Na podstawie tego materiału, każdy dyrektor rekrutujący staff z całego świata ma prawo głównie właśnie do weryfikacji języka angielskiego danej osoby ale i przy okazji do pierwszego 'kontaktu' z aplikantem.
Dodatkowo obszernie opisane umiejętności, powody do aplikacji, essay czy oficjalny raport stanowią fundament zaistnienia aplikacji w systemie amerykańskim.

Dlatego właśnie sprawując pieczę nam naszymi kawałeczkami węgla sprawiamy, że finalnie powstają diamenty, które dzięki swojemu content'owi przeistaczają się później w placement za oceanem :)'

środa, 4 listopada 2015

Biuro one globe - wzmożona czujność.

Kolejny wpis z serii wzmożona czujność przy wyborze biura. Poprzedni wpis tutaj  
Raz jeszcze napisze - Nie piszę 'nie korzystajcie z niego' bo każdemu trzeba dawać drugą szanse, ale po prostu podwójna czujność wymagana ;)
Tym razem po prostu umieszczę print screeny z jednego z forum. 
Oczywiście w bardzo profesjonalnym programie- paint usunęłam imiona, nazwiska oraz zdjęcia profilowe osób, które wypowiadały się w danym temacie.









dodam również print screena rozmowy prywatnej z jedną z osób, również wycięte w profesjonalny sposób imię, nazwisko i zdjęcie profilowe ;)






i kolejny print screen rozmowy prywatnej z jedną z osób, również wycięte w profesjonalny sposób imię, nazwisko i zdjęcie profilowe ;



No cóż, przykro mi coś takiego czytać, nie chciałabym się znaleźć w miejscu wyżej wymienionych osób. Szkoda, że są ludzie którzy rezygnują z wyjazdu bo biuro, które wybrali okazało się niekompetentne. 
Mam nadzieję, że w tym roku proponować będą realne oferty i wywiążą się ze swoich zobowiązań a każdy z uczestników przeżyje niesamowitą przygodę ;)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...