piątek, 26 czerwca 2015

Glacier National Park

Długo nie pisałam, a to dlatego, że jestem już w Glacier National Park, gdzie pracuję i dużo chodzę po górach, żeby później zrobić post z najpiękniejszymi ścieżkami z tego miejsca.
Przyjechałam tu dokładnie 2 tygodnie temu 14.06.2015 o 3 w nocy. Tego samego dnia o 8.30 stawiłam się w human resources gdzie musiałam zapłacić depozyt za mieszkanie, podpisać kilka dokumentów ogólnie- check in. Następnie odbyło się orientation, czyli manager tłumaczył nam historie parku, czego od nas wymagają, jak się zachować w czasie pożaru, co nam wolno a czego nie wolno. Po spotkaniu manager zaprowadził mnie do miejsca, gdzie wybrałam pokój oraz z kim chce mieszkać przez cały sezon. Mieszkam z Amerykanką o imieniu Liz, która jest przeurocza i pomocna jak zresztą większość ludzi w Ameryce. 
Tego samego dnia po orientation, check in i rozpakowaniu się poszłam na hiking połączony z campingiem. Aby dostać miejsce na campground  musieliśmy iść do ranger station aby otrzymać pozwolenie. 
Wybraliśmy się na upper two medicine lake.





Kolejne 5 dni pracowałam. Tydzień wygląda tak, że pracuję 5 na zmiany od 6 do 11,30 lub od 16.30 do 22.30, a 2 dni mam wolne. Pracuję na stanowisku dinning room attendant, moja praca polega na pomocy kelnerom, czyli sprzątanie stolików, dolewanie kawy/herbaty/wody, rozmawianie z klientami, ogólnie milutko. 

Po rannych zmianach zazwyczaj chodzę w góry.












sobota, 13 czerwca 2015

Lotnisko Warszawa, Londyn, Seattle, kontrola celna USA

Na chwilę przerywamy serie ‘zwiedzamy zachód’ i przenosimy się do aktualnych informacji bo właśnie jestem w samolocie do USA. W Seattle, gdzie mam 5 godzin czekania na kolejny samolot, umieszczę tego posta ;)



Zaczyna się właściwie 24h przed odlotem gdy przychodzi nam wiadomość na maila, że możemy się odprawić – odprawiamy się, drukujemy i pakujemy do torebki. W torebce ma się znajdować:

  • Boarding pass [ja miałam dwa, bo przesiadka w Londynie]



  • Paszport


  • DS-2019


  • Wydrukowany bilet [w razie w]

  • Ubezpieczenie



  • Umowa z pracodawcą


Przyjeżdżamy na lotnisko, idziemy zważyć walizki- no bo przecież te na lotnisku na pewno inaczej ważą :D ewentualnie przepakowujemy się, żeby była odpowiednia waga. Robimy zdjęcie walizek :D




Podchodzimy do tablicy szukamy godziny o której nasz samolot powinien odjechać, później miasta, sprawdzamy numer lotu,  nasz lot nie został odwołany, nie jest opóźniony. Jak nie, sprawdzamy na którym stanowisku możemy nadać bagaż. W Warszawie wybór między A,B,C,D,E. I jeszcze przed literkami są cyferki, np 240 B czyli szukamy literki B, następnie numu 240 i ustawiamy się w kolejce trzymając w ręce paszport i boarding pass.


Bagaż oddany[paszport chowamy] (co do bagażu, odbieramy go dopiero w miejscu docelowym)  idziemy więc w strone bramek, gdzie pokazujemy tylko boarding pass. 
Następnie będą nas prześwietlać :D ustawiamy się w kolejce, chowamy boarding pass. Do skrzynek wykładamy metalowe rzeczy typu pasek, zegarek, z torby wykładamy laptopa, aparat i inne elektryczne rzeczy, ściągamy odzież wierzchnią i przechodzimy. Czasem wybiórczo przeprowadzają rewizję osobistą – nie bójcie się, nic nie zrobiliście po prostu na Was trafiło.


Przeszliśmy odprawę, weszliśmy do strefy bezcłowej. Sprawdzamy jeszcze na boarding pass jaki numerek nam Pani napisała- w sensie z której bramki mamy przejście do samolotu, jak nie napisała to sprawdzamy na tablicy i w tym kierunku idziemy.

Przed nami jeszcze jedna kontrola – paszportowa. Wyjmujemy więc znowu paszport i kartę pokładową i ustawiamy się w kolejce. Pan nic nie pyta tylko sprawdza na zdjęciu czy my to my. 
zdjęcie z internetu bo zapomniałam zrobić.

Przechodzimy i znowu wchodzimy do dalszej części strefy bezcłowej. Tam znowu sprawdzamy czy nasz samolot nie jest odwołany/opóźniony, siadamy w okolicach bramki i grzecznie czekamy. Jak mamy szczęście [tak jak ja, bo jestem dzieckiem szczęścia] siada za nami chłopak i szarpie ładnie za struny.


Jak zaczyna się odprawa siedzimy dalej, mamy już miejsce na pokładzie wyznaczone, więc po co stać niepotrzebnie. Czekamy aż kolejka zmaleje i podchodzimy z paszportem i kartą pokładową. 



Wchodzimy do samolotu i lecimy ;)
Jeśli mamy przesiadkę:
Drukujemy sobie najlepiej mapkę lotniska i ogarniamy jak idziemy gdzie idziemy. Ewentualnie pytamy każdego ‘którędy do terminalu nr...?’ albo po prostu czytamy znaki i za nimi podążamy.
Filmik z lotniska w Londynie jest nagrany i mogę go umieścić, jeśli komuś się przyda bo ja się bałam, że się zgubię- ale niepotrzebnie lotnisko bardzo łopatologicznie oznaczone, wystarczy czytać i iść :D
Jeśli widzimy, że nasz lot jest opóźniony i będziemy mieć mało czasu na przesiadkę, na następnym lotnisku, pytamy stewardess czy może nas przesadzić bliżej wyjścia bo mamy mało czasu na przesiadkę.

Przesiadka w Seattle - kontrola celna w USA.

Wychodzimy na lotnisku, podążamy za wszystkimi w strone kontroli paszportowej:



 i stajemy w kolejce do kontroli.




 Rozmowa odbywa się w takim okienku, podchodzimy do niego z paszportem, ds 1920, i tą karteczką, którą wypełniamy w samolocie:


Pobierają nam odciski 4 palców prawej ręki. Pytają dlaczego przyjechaliśmy do USA, na jak długo, ile będziemy zarabiać, czy już byliśmy, czy przewozimy niedozwolone rzeczy. Z uśmiechem na twarzy ;)
Pytałam Pana co z osobami, które nie umieją angielskiego- odpowiedział, że mają tłumacza, ale nie wiem czy to dotyczy też studentów z programu work and travel, ponieważ my chcemy pracować w Usa, więc musimy umieć angielski. Tak samo z tymi kartami, podobno dostępne są też w języku polskim.

Następnie zjeżdżamy po bagaż


 Po to aby przejść do kolejnej kontroli gdzie znowu pokazujemy paszport i tę karteczkę 'border protection'  z samolotu. Bagażu mi nie sprawdzali, możliwe że to robią wybiórczo. I od razu kładziemy go na kolejną taśmę, nawet jak kolejny samolot mamy za 15 godzin. Dzięki temu duży bagaż mamy z głowy i możemy lecieć zwiedzać miasto lub pisać posta na bloga:)
Następnie przechodzimy kolejną kontrole celną.



 Ogólnie kontroli celnych przechodziłam dziś około 8. Za każdym razem wyciągałam laptopa z podręcznej, aparat, ściągałam bluzę i buty (tylko w USA się z tym spotkałam;)) i za każdym razem czytamy informację, żeby nie przewozić wody i innych płynów:


Ps. Kosmetyków też nie można w podręcznym- znaczy można ale mają być w foliowym zamykanym woreczku.

Po kontroli podchodzimy do tablicy, szukamy naszego lotu i sprawdzamy gdzie mamy iść. 


Ja miałam C2F, więc podążałam za literką C. Teraz czekam, żeby lecieć ostatnim już samolotem do Glacier.

Powodzenia!


piątek, 5 czerwca 2015

San Diego

Charakter San Diego zawsze określał ocean. Jego wspaniała naturalna przystań przyciągnęła Hiszpanów, poszukiwaczy złota i łowców wielorybów. W 1904 roku dotarła tu amerykańska marynarka wojenna i dziś San Diego jest jedną z największych baz wojskowych na świecie.  Większość atrakcji miasta związana jest z wodą i przyrodą. W San Diego nakręcono ok. 1000 amerykańskich filmów, w których za plan filmowy najczęściej służą plaże, deptaki przy oceanie, wybrzeże, hotele, zabytkowe XIX-wieczne kamienice, parki, stare miasto, jako plan wielu westernów, port i centrum z wieżowcami. Ze względu na malownicze plaże, dobre warunki pogodowe i wysokie fale miasto jest doskonałym miejscem do uprawiania surfingu. Najbardziej znane spoty surfingowe to plaże Swamis i Windansea. San Diego ma dobre warunki do uprawiania tego sportu, ponieważ panuje tam słoneczna pogoda prawie przez cały rok i jest to idealne miejsce dla osób lubiących upały.

Atrakcje które warto zobaczyć to:

1. Muzeum USS Midway  lotniskowiec USS MIDWAY, który stoi zakotwiczony w porcie i służy jako muzeum, to raj dla pasjonatów militariów i historii. Można zwiedzać 3 pokłady i nadbudówkę. W hangarze stoją różnego typu symulatory samolotów i repliki kabin do których można wejść.  Po bokach znajdują się zejścia do kabin i mesy, a nawet można pobyć chwilę w więzieniu  i odpocząć w mesie oficerskiej. Do tego wystawionych jest kilkadziesiąt samolotów (niektóre z czasów II-giej wojny światowej) i helikopterów. Do wielu można wejść i poczuć się jak pasażer czy pilot.  Wstęp do muzeum kosztuje 18$ dla osoby dorosłej a 13$ dla studentów jeśli kupimy bilety przez internet. 








2. SeaWorld to super atrakcja dla każdego. Najlepiej kupić bilet w internecie (odpowiednio wcześniej zakupiony bilet jest 30% tańszy) i wydrukować, próbując znaleźć wcześniej kupon zniżkowy w google, wystarczy wpisać „promo code sea world san diego’ na pewno coś znajdziecie bo Amerykanie mają bzika na punkcie kuponów. Na wejściu dostaniemy mape oraz grafik z atrakcjami. Główną atrakcją jest Shamu, wielka orka zachwycająca ludzi swoimi sztuczkami, która ma show dwa razy dziennie. Mamy też wieże-windę widokową, kolejkę linową, akwaria, biegun północny z niedźwiedziami polarnymi i całą polarną stacją badawczą, świat pingwinów, do którego wjeżdża się ruchomymi schodami i wielkie akwarium rekinów, przez którego środek również prowadzą ruchome schody.   Niestety ceny są dość wysokie bo około 80$ [ chyba, że się znajdzie kupon zniżkowy ;)] i jeszcze należy doliczyć cenę za parking - 15$ 








3. Coronado Bridge  jest to ogromny most (długość 2,5 km, 4% nachylenia, 60m wysokości w najwyższym punkcie), który łączy San Diego i wyspę Coronado. Jazda po nim to niesamowita frajda, a widoki z niego są niesamowite. Na wyspie znajduje się baza lotnictwa wojskowego, więc co chwila przelatują nad nami samoloty. W plaży na Coronado jestem zakochana i w końcu zrozumiałam znaczenie 'kilometrowych plaż', co więcej woda w oceanie jest na tyle ciepła, że przyjemnością jest się w nim popływać! Coronado to również nazwa ślicznego, wiekowego hotelu, wybudowanego w 1888 roku na wyspie, który służy po dziś dzień, a jego charakterystyczne czerwone wieżyczki często przyozdabiają kartki pocztowe. Noc w hotelu - 2 tysiące złotych ;)





Coronado Bridge
Coronado Bridge


Coronado Hotel


plaża na Coronado

plaża na Coronado




plaża na Coronado



4. Park Balboa - położony w sercu San Diego jest jedną z największych atrakcji miasta. Założony w 1868 roku teren zielony zawdzięcza swoje piękno ogrodniczce Kate Sessions, która obsadziła drzewami 485 ha. Jest miejscem o największej koncentracji muzeów i scen w regionie. Większość muzeów stoi przy głównej alei El Prado, a niektóre- w południowej części parku. Zadbane tereny, ocienione miejsca piknikowe i zamknięte dla ruchu kołowego promenady zapełniają biegacze, rowerzyści i uliczni artyści.










5. Zoo Usytuowane niedaleko od parku Balboa, ma opinię najwspanialszego i największego zoo na świecie. Ceny zaczynają się od 48$ 











6. Sunset Cliff Natural Park  - cudowne miejsce do oglądania zachodu lub wschodu słońca. Zazwyczaj dość tłoczne, dlatego polecam wybrać się na wschód słońca. Mimo, że w San Diego jest raczej gorąco, na spacer zabierzcie kurtkę lub sweter bo jest dość wietrznie.






7. Downtown San Diego – centrum miasta, w którym pierwsze kamienice powstały w drugiej połowie XIX wieku, z Little Italy, starą dzielnicą włoskich rybaków i Gaslamp Quarter, odrestaurowanym XIX-wiecznym kompleksem ulic z latarniami gazowymi






8. Ocean Beach – dzielnica położona nad oceanem, w latach 60. stała się centrum ruchu hippisowskiego, porównywana do Haight-Ashbury w San Francisco. Charakter z lat 60. i 70. dzielnica zachowała do dzisiaj, jest tam wiele barów, spółdzielni (np. działająca od lat 70. People's Organic Food Co-op), sklepów vintage, sklepów z żywnością organiczną, hemp shops itp.









9. Point Loma - na południowym krańcu półwyspu Point Loma na południe od Ocean Beach znajduje się Cabrillo National Monument postawiony w miejscu, gdzie niegdyś Juan Rodríguez Cabrillo i jego załoga przybili do brzegu jako pierwsi europejczycy. Z tego miejsca roztacza się wspaniały widok na zatokę San Diego, miasto i wybrzeże Meksyku. Z punktu na zachodnich ścianach skalnych parku można obserwować migracje wielorybów.





10. Wizyta w Tijuanie w Meksyku. Mimo, że miasto to nie jest samo w sobie żadną atrakcją warto tam zajechać aby zrozumieć powiedzenie ‘ ale Meksyk’. Tijuana kusi również swoimi bazarami, sklepami, tanim alkoholem, papierosami i pamiątkami. Pamiętajcie jednak o określonej dacie wizy, ponieważ wyjechać z USA do Tijuany jest bardzo prosto - można to zrobić nawet omyłkowo, ale już z powrotem gdy wiza nam wygaśnie będzie problem. Legalnie w Stanach możemy przebywać 30 dni po zakończonej pracy, możemy jednak przekraczać granice jedynie do daty określonej w paszporcie jako 'expiration date', więc zwróćcie na to uwagę ;)







W San Diego znajduje się również restauracja- sieciówka Olive Garden, gdzie na pewno pójdziemy na kolacje.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...