wtorek, 6 września 2016

ubezpieczenie w praktyce

Ponad 2 miesiące temu będąc w górach przewróciłam się i złamałam 3 zęby ;) Dlatego dziś w poście będzie o ubezpieczeniu!
Przed wyjazdem do Usa dostałam takiego maila z agencji z którą wyjeżdżałam :
"Witamy!
 Poniżej znajdziesz najważniejsze informacje na temat Twojego ubezpieczenia podczas programu Work and Travel USA.
 Najważniejsza sprawa – każdy uczestnik biorący udział w programie W&T USA posiada ubezpieczenie od kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków.
Okres ubezpieczenia à Fundacja CIEE ubezpiecza Was na okres aż od 20 maja do 24 październikaZatem niezależnie od tego kiedy lecisz i kiedy wracasz na cały okres Twojego pobytu w USA masz ubezpieczenie.
Kwota ubezpieczenia: 100 tysięcy USD
 Co pokrywa ubezpieczenie?
- wszystkie nowe zachorowania, wypadki
- zdarzenia losowe, wypadki w pracy oraz poza pracą
- leczenie szpitalne, pobyt w szpitalu
- leczenie dentystyczne (ograniczone do kwoty 1 000 $)
- zwrot kosztów zakupu leków na receptę
- koszty związane z nagłą podróżą uczestnika do ojczyzny (w przypadku śmierci rodziców, rodzeństwa, dziadków)
- transport poszkodowanego do szpitala (do kwoty 15 000 $)
- koszt podróży bliskich do USA, w przypadku poważnego stanu zdrowia uczestnika                          
- transport zwłok
- ubezpieczenie na wypadek śmierci oraz poważnego uszkodzenia ciała wskutek nieszczęśliwego wypadku
- skradziony lub zagubiony bagaż (do kwoty 1500 $)
- skradzione lub zagubione przedmioty wartościowe (do kwoty 350 $)
- skradzione lub zagubione dokumenty (do kwoty 500 $)
- pomoc prawną
- ubezpieczenie OC

Czego nie pokrywa ubezpieczenie?

- kosztów leczenia chorób przewlekłych uczestnika (np. astma, cukrzyca), czyli powstałych jeszcze przez wylotem do USA
- leczenia dentystycznego przekraczającego kwotę podaną wyżej
- leczenia szpitalnego/pomocy lekarskiej, jeśli we krwi poszkodowanego uczestnika wykryto obecność alkoholu, narkotyków, środków odurzających
- leczenia psychiatrycznego
- skutków uprawiania sportów ekstremalnych
- kosztów związanych ze zgubieniem/kradzieżą telefonu komórkowego lub innych urządzeń elektronicznych uczestnika

Ważne! Copay, czyli tzw. udział własny

Jeżeli podczas pobytu w USA znajdziesz się w nagłej sytuacji wymagającej wizyty u lekarza lub leczenia szpitalnego, będziesz poproszona/y o pokrycie kwoty „copay”, czyli tzw. udziału własnego. Oznacza to, że część kosztów leczenia ponosi uczestnik, a resztę pokrywa ubezpieczyciel. Udział własny wynosi*:
-   20 $ - za wizytę w przychodni lekarskiej
-   50 $ - za wizytę u lekarza lub lekarza specjalisty
- 100 $ - wizytę na oddziale ratunkowym lub hospitalizację
-   20 $ - za wydanie recepty

Przykładowo: Uczestnik stracił przytomność i został przywieziony na oddział ratunkowy. Koszt jego leczenia i jednodniowego pobytu w szpitalu na obserwacji wynosi 800 $. Uczestnik będzie musiał zapłacić 100 $ za pomoc medyczną, tytułem udziału własnego, a resztę kosztów pokrywa ubezpieczyciel.
* kwoty „copay” są podane na potwierdzeniu ubezpieczenia, jakie dostajesz od nas wraz z paszportem i wizą.

ZAPAMIĘTAJ:

- każdy uczestnik ma obowiązek zapoznania się z warunkami ubezpieczenia - Szczegółowe informacje o ubezpieczeniu CIEE znajdziesz TUTAJ
- otrzymałaś/eś lub otrzymasz od nas razem z wizą Confirmation of Insurance i kartę ubezpieczeniową, którą trzeba okazać w przypadku wizyty u lekarza, pobytu w szpitalu itd.
- uczestnicy zobowiązani są korzystać z pomocy medycznej placówek partnerskich fundacji; link do wyszukiwarki listy lekarzy i szpitali, które mają podpisane umowy z ubezpieczycielem TUTAJ 
Pamiętaj! w przychodniach i szpitalach, które są placówkami partnerskimi fundacji, znacznie łatwiej będzie Wam uzyskać pomoc i ubiegać się o zwrot kosztów.
- infolinia fundacji 1-888-268-6245 jest do Twojej dyspozycji 24/7, a konsultanci pomogą rozwiązać wszelkie wątpliwości związane z ubezpieczeniem, warto skorzystać z ich profesjonalnej porady zanim zwrócicie się do nas (pomogą Wam szybciej J).

Pamiętaj, że ten email to tylko ogólne podsumowanie warunków ubezpieczenia podczas programu, więcej szczegółów otrzymasz podczas szkolenia przedwyjazdowego (Orientation) oraz pod podanymi wyżej linkami. Mamy jednak nadzieję, że powyższe informacje rozjaśniły chociaż część wątpliwości i ufamy, że nikomu nie przytrafi się nic złego i wszyscy wrócą do Polski cali i zdrowi!

Pozdrawiamy,'

W praktyce wyglądało to tak, że po wypadku niezwłocznie zadzwoniłam do Ciee zapytać się co robić i gdzie się udać. Niestety pracował wtedy akurat pan który był na zastępstwie i niekoniecznie potrafił mi pomóc. Oddzwonił po godzinie podając mi nazwę i adres placówki gdzie miałam udać się po pomoc a amerykanka obok słysząc tę rozmowę powiedziała, że mam tam nawet nie jechać bo szkoda mojego czasu gdyż dentysty tam nie znajdę, co najwyżej mnie potrzymają na obserwacji przez 2 godziny i ściągną pieniądze. Cóż, zostałam pozostawiona sama sobie. 
[ Dodam tutaj, że od miejsca zamieszkania byłam jakieś 40 minut jazdy autem a od danej placówki 40 minut w przeciwnym kierunku. Aby tam pojechać musiałam mieć ze sobą numer i rodzaj ubezpieczenia, paszport itp. - polecam więc zrobić temu zdjęcie bo bez telefonu raczej rzadko kiedy jesteśmy ;)] 
Wróciłam więc do miejsca zamieszkania z krwawiącymi i wybitymi zębami, guzem/krwiakiem na czole oraz kamyczkami i piaskiem w środku dłoni.
Na początku próbowałam znaleźć dentystę jak kazało ciee, wg listy przygotowanej przez ubezpieczalnie. o tutaj https://www.aetna.com/individuals-families/find-a-doctor.html
Jednak jak wybrałam mój plan to okazało się, że w całych stanach nie ma dentysty który mnie przyjmie.  Poszłam więc do medical clinic na co oni chcieli mnie przyjąć żeby zbadać mi głowę a dla mnie najważniejsze były te cholerne zęby. Dali mi więc listę 15 dentystów którzy przyjmują w najbliższym miasteczku, zaledwie godzinę drogi ode mnie. Szczęściara ze mnie że mam tu dobrych przyjaciół, którzy zadzwonili w każde możliwe miejsce i wybłagali jednego z dentystów o wizytę (była to sobota wieczór więc wszystkie gabinety były pozamykane)
Tutaj dodam, że nie musimy korzystać z tej listy https://www.aetna.com/individuals-families/find-a-doctor.html  Jeśli skorzystamy z niej to oznacza to że możemy się starać o 100% zwrotów kosztów [jednak w moim przypadku tylko do 1000$ bo to leczenie dentystyczne]. Jeśli skorzystamy z innej placówki to możemy się starać jedynie o 80%. [ Tutaj jednak zaznaczę już że  mimo że żaden z dentystów na tej liście nie był to dostałam zwrot 100%, ale o tym później].
Pojechałam więc do dentysty, który zgodził się mnie zobaczyć. Wizyta trwała 20 minut, zeszlifował mi ostre kawałki zębów i kazał przyjść we wtorek [ nawet nie zrobił prześwietlenia bo w sobote wieczorem x-ray nie działa ;d lol]  Nie płaciłam nic [rachunek miałam dostać później (wyniósł 350$), bo dentysta nie ogarnia- od tego jest pani na rejestracji której oczywiście nie było bo sobota] musiałam podać jednak moje dane, miejsce pracy, numer telefonu, social security number itp.


We wtorek jednak nie pojechałam do tego samego miejsca tylko według google do lepszego. Lepsze miejsce okazało się jednak wcale nie takie dobre;) Na pewno było luksusowe bo leżąc na fotelu który mnie masował, mogłam oglądać netflix, a lustrzanka którą posiadali z trzema dodatkowymi lampami była rodem od profesjonalnego fotografa jednak miejsce było to kosztowne i powiedziałabym że chcieli mnie nieźle naciągnąć. Po zrobieniu prześwietlenia powiedzieli mi że każdy ząb potrzebuje korony. Razem 3 a koszt jednej około 1100$!  Koszt leczenia- 4300$ Powiedziałam więc że muszę się zastanowić i oddzwonię;) Tu też nic nie płaciłam [ dostałam maila, że koszt wizyty wyniósł 109$ jednak 59 pokryła ubezpieczalnia a ja mam pokryć co-pay 50$- podając numer karty przez telefon]
Zdjęcia rentgenowskie i te z lustrzanki przesłałam do mojego dentysty z Polski, który powiedział że potrzebuje prawdopodobnie jednej nadbudówki, jednej korony a z jednym zębem póki co trzeba czekać bo jest złamany 'tylko' wewnętrznie. 
Pojechałam więc następnego dnia do kolejnego dentysty. Ten był kochany i przyjazny, zbadał zęby czy nie są martwe [test na zimno?] i powiedział mi dokładnie to samo co mój dentysta z Polski. Podleczył mi i odbudował zęba który wymaga korony. Wyniosło to 244$ które ponownie 194 zapłaciła ubezpieczalnia a 50 ja. 

Podsumowując:
Gdybym mogła cofnąć czas od razu dzwoniłabym do dentysty aby mnie przyjął a do ciee dopiero później jak ogarnę sytuacje i nie przejmowałabym się tym że musi być to dentysta który ma kontrakt z ubezpieczalnią .  Od razu po pierwszej wizycie poszukałabym wśród współpracowników, tych którzy pracują w tym miejscu co sezon lub najlepiej cały rok i zapytałabym o najlepszego dentystę w mieście a nie sprawdzała opinie w internecie [ właśnie dzięki znajomym z pracy trafiłam na dentystę numer 3]. Miałabym zdjęcie w telefonie swojego ubezpieczenia i paszportu bo nigdy nie wiadomo gdzie co mi się stanie.


Co do zapłaty:
W pierwszym miejscu gdy wróciłam we wtorek zapłacić pani chciała abym zapłaciła całą kwotę i abym osobiście domagała się zwrotu od ubezpieczalni, bo ona tej ubezpieczalni nie zna i nie wie czy naprawdę moje ubezpieczenie obejmuje opiekę dentystyczną. Powiedziałam jej że nie ma takiej opcji gdyż nie mam tylu pieniędzy, wytłumaczyłam jak moje ubezpieczenie wygląda, że muszę zapłacić 50$ co-pay i jest limitowane do 1000$, powiedziałam że jak ma jakiekolwiek wątpliwości może zadzwonić pod numer wskazany na moim ubezpieczeniu. Nieufnie przyjęła tylko 50$  i zapisała mój numer czerwonym długopisem w notesie;)
W drugim miejscu, pani sama zadzwoniła do ubezpieczalni zapytać jak ono wygląda. Nie kazała mi płacić 50$ co-pay bo myślała że skoro zrezygnowałam z leczenia a zrobiłam tylko x-ray to ubezpieczalnia to pokryje w całości. Gdy okazało się, że nie to napisała do mnie maila tłumacząc że mogę zapłacić osobiście, czekiem, lub telefonicznie podając numer konta.
W miejscu trzecim początkowo również mówili że będę musiała zapłacić całość i domagać się zwrotu od ubezpieczalni, bo takie mają zasady gdy nie współpracują z daną ubezpieczalnią. Jednak po krótkiej rozmowie i informacji że w stanach będę do grudnia w razie jakichkolwiek problemów, poprosili tylko o 50$ co-pay.


A Wy mieliście jakieś doświadczenie z ubezpieczeniem? Macie jeszcze jakieś pytania co do ubezpieczenia? 
Komentujcie śmiało;) postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości!





4 komentarze:

  1. U mnie było tak, że nie musiałam nic płacić. Natomiast wszystkie placówki, w których byłam nie rozumiały mojego ubezpieczenia, dopiero w szpitalu pofatygowali się, żeby to jakoś załatwić. Moja wskazówka - nie chodzić po jakichś małych przychodniach, tylko iść do szpitala- oni się najlepiej orientują. Druga kwestia to leki na receptę. Są bardzo drogie, moje ubezpieczenie nie pokrywa leków od razu, ale twierdzi, że dostaje się zwrot kasy, trzeba tylko wysłać skany recept i rachunków. Natomiast sam proces odzyskiwania kasy jest czasochłonny. Ja składałam claim na początku sierpnia i nadal czekam... a w międzyczasie przerywali proces rozpatrywania bo chcieli dodatkowe informacje o placówce.... Jestem ubezpieczona z intrax.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu biedna! z ubepzieczeniem nie miałam żadnego problemu za to kwestia work and travel interesuje mnie bardzo bo sama teraz jadę... one globe travel ma akurat 100 dolców zniżki... ale mam nadzieję że nic sobie tam nie zrobię :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co mnie nie zabije to mnie wmocni :D
      kwestia zebow juz sie tak nie przejmuje:)
      akurat one globe nie polecam, ale powodzenia!

      Usuń
  3. Tanio wychodzi ubezpieczenie z kartą ISIC, choć nie miałem okazji korzystać z usług medycznych

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...