W Grand Teton zakochałam się już rok wcześniej 02.09.2014 roku, kiedy to ze znajomymi, których poznałam w Yellowstone zdobyłam Middle Teton (3,903 m).
Wtedy Grand Teton wydawał się tak odległy, że nawet nie mieścił się w sferze marzeń, gdyż po zdobyciu Middle Teton stwierdziłam, że takie wspinaczki nie są dla mnie. Przemoknięte buty co później skutkowało ich zamarznięciem, wspinaczka najmniej stromą ścianą lecz niestety w ciągłym cieniu, wiatr wiał jak szalony, niewyspanie, mała ilość jedzenia, przemoknięte ciuchy, rękawiczki i kurtka.
Lecz gdy pewnego wieczora, Mike mnie zapytał czy wspinamy się na Grand Teton w któryś z wolnych weekendów bez zastanowienia się zgodziłam.
12.09.2015 roku o godzinie 3.30 zaczęliśmy wspinaczkę. Spaliśmy 4 godziny w śpiworach położonych na ziemi na parkingu, z którego zaczyna się ścieżka na amphitheatre lake, którą to szliśmy 5 km zanim odbiliśmy w kierunku przełęczy między Middle a Grand Teton. Było zupełnie ciemno, dlatego dobre latarki czołowe to było must have. Szliśmy w zupełym milczeniu, byłam głodna, niewyspana, zaczęły mnie boleć kolana i chciałam wrócić do auta. Wiedziałam że będziemy iść/wspinać się co najmniej 16 do 20 godzin i przerażało mnie to. Ale mieliśmy tylko 3 latarki czołowe i JEDEN bear spray, chłopaki swoich zapomnieli wziąć z auta przy porannej krzątaninie. Postanowiłam więc że będę z nimi szła aż się zrobi jasno i wtedy im powiem, że jednak to nie jest mój dzień na wspinaczkę.
To zdjęcie po około 4 godzinach trekingu. Nadal ciemno lecz słoneczko już powoli się zaczęło pokazywać.
Na przełęczy jednak, zrobiliśmy sobie 15 minutową przerwę, zjedliśmy kanapki z masłem orzechowym i nutellą, banana, wypiłam coca cole (wiem, wiem niezdrowe, ale mi w kryzysowych momentach dodaje energii. To samo mam przy nauce, najpierw herbata, nie działa to kawa, nie działa do cola, nie działa to energetyk, nie działa to idę spać :D). Słonko już naprawdę mocno grzało a to zawsze dodaje energii! Spojrzałam na ten spokój jakże widoczny na twarzy Micheala (to ten rudy chłopak siedzący w okularach i czapce tyłem do Grand Teton 3 zdjęcia poniżej) i stwierdziłam, że tylko ich pójdę odprowadzić do miejsca w którym trzeba będzie użyć lin i zawrócę.
tam jest Grand Teton, o tam!
No więc szliśmy. Kilka razy przeciskając między skałami.
Tęskne spojrzenie na Middle Teton.
Wtedy uznałam, że jestem już bliżej szczytu niż przełęczy, dlatego idę dalej z chłopakami.
Zdecydowanie wspinaczka/wędrówka w moim wydaniu to ciągłe oszukiwanie siebie. Jeszcze tylko 10 kroków i stanę odpocząć, przy kolejnym znaku 5 minutowa przerwa, dojdę tylko do jeziora i zawracam. A później nie zawracam i nie robię przerw bo jak zrobiłam 10 kroków to zrobię kolejne 10. Wchodząc na każdy szczyt mówię, że to ostatni po czym na szczycie dostaję taki zastrzyk endorfin, że od razu pytam Mike'a który szczyt będzie następny.
Miny chłopaków mówią same za siebie. W tym momencie byliśmy już na nogach około 10 godzin, byliśmy w cieniu, marzliśmy ale byliśmy już tak blisko!
Ze zdobywaniem gór jest tak, że zdobycie ich zajmuje tyle czasu, że na szczycie jest się 5 do 10 minut. Zrobiliśmy więc kilka zdjęć i zaczęliśmy schodzić wiedząc ile jeszcze mil jest przed nami.
Zjeżdżanie na linie to coś czego bardzo nie lubię i bardzo się boję. Przyczepia się linę w połowie do kamienia, przypinasz się do liny i spuszczasz się powoli na dół. Jeszcze musisz sobie obliczyć, czy liny wystarczy bo jeśli tego nie zrobisz to w połowie może ci tej liny zabraknąć. A tego nie chcemy.
Moje ulubione zdjęcie Micheala, które zrobiłam ja, po czym 5 minut później zjeżdżałam nad tym samym urwiskiem .
W te wakacje chcemy zdobyć Mt. Owen! Mt. Owen to góra po prawej stronie od Grand Teton, jest ona niższa bo tylko 3940 m.n.p.m. ale dużo mniej osób się na nią wspina bo podobno to jeden z najtrudniejszych szczytów w Teton. Gdy pracowałam w Yellowstone, jeden z kolegów z dwójką przyjaciół próbował się na nią wspiąć, zajęło im to więcej czasu niż myśleli i końcu na górze spędził 33 godziny zamiast 18 co skutkowało brakiem pożywienia i wody przez większość czasu. hej przygodo!
